Większość Gryffonów miało kiepskie humory przy śniadaniu.
Tylko Lily cieszyła się z dwóch lekcji eliksirów z samego rana. Vicky wyznała
jej że tylko kilka razy udało jej się poprawnie uwarzyć jakikolwiek eliksir. Huncwoci też nie mieli talentów do tego przedmiotu. Lily z Severusem byli najlepsi w eliksirach. Przez to stali się
ulubieńcami profesora Slugorna.
Ruda jak zwykle pierwsza zjawiła się pod drzwiami klasy do
eliksirów. Niedługo po tym przyszła Samantcha z Vicktorią. Większość uczniów
już przyszła, jednak cały czas brakowało Jamesa i Syriusza.
-Wchodźcie- oznajmiła profesor Horacy Slugorn.
Był on grubym człowiekiem o krótkich nogach. Miał bujnę,
siwe wąsy i tego samego koloru włosy. Agrestowe oczy rozglądnęły się po
zgromadzonych uczniach.
Gryffoni i Ślizgoni pozajmowali miejsca przy stolikach. Lily
usiadła z Alicją i Samantchą. Vicktoria zajęła sama jedną ławkę, przez co
musiała odgonić od siebie kilka chłopców którzy chcieli z nią usiąść.
-Miło was znowu widzieć- powiedział Slugorn- Dzisiaj
uwarzymy eli… A ty to kto?- zapytał patrząc na Vicktorię która czytała coś pod
ławką.
-Vicktoria Steck- odpowiedziała szybko chowając książkę.
-Steck? Czy twoim ojcem nie jest Martin Steck?- zapytał
nauczyciel.
Dziewczyna tylko pokiwała głową.
-Uczyłem go- oznajmił z dumą- Był dobry z eliksirów ale też
bardzo bystry. Był w Slyther…
-Będę mogła go o to zapytać- przerwała mu a niektórzy uczniowie
powstrzymali się od parsknięcia śmiechem.
Profesor nic nie powiedział tylko usiadł za swoim biurkiem.
-Uwarzcie eliksir spokoju- powiedział i machnął różdżką w
stronę tablicy gdzie pojawiła się instrukcja.
Kiedy wszyscy wzięli składniki z szafki do klasy wpadli
zdyszani Syriusz i James.
-Przepraszamy za spóźnienie- odezwał się pierwszy Łapa.
-Niestety będę musiał odjąć za każdego z was pięć punktów,
siadajcie- pokazał wolne miejsca obok Vicktori.
-Stary dziwoląg- mruknął Rogacz kiedy przysiedli się do
niej.
-Otyły mors- powiedziała pod nosem- Jak wygląda ten korzeń
waleriany?
-Zapytaj się Rudej- zaproponował Syriusz- Albo Smarka-
wskazał na czarnowłosego chłopca o ziemistej cerze który już mieszał w swoim
kociołku.
-Szybko mu się udało zrobić to ... coś - mruknęła i wykrzywiła usta w złośliwym uśmieszku.
Vicktoria wzięła jeden z składników przypominających mango i
z łatwością rzuciła nim, przeleciał przez cała klasę, wpadł do naparu Severusa.
Eliksir rozpryskał się po najbliżej siedzących osobach.
Dwójka Huncwotów popatrzyła na nią z zdziwieniem ale szybko
razem z innymi parsknęli śmiechem.
-Wy to zrobiliście!- krzyknęła do Jamesa i Syriusza Lily.
-Daj spokój- westchnął Rogacz.
-Chciałam żeby walnął go w gębę ale się wyprostował-
powiedziała Vicky i znowu parsknęli śmiechem.
-To nie jest śmieszne!- oburzyła się Ruda.
-Wracajcie do pracy!- oznajmił Slugorn- Wróćcie do pracy!
Sobota była
bezchmurna. Uczniowie zadowoleni przełykali swoje śniadanie. James w
szkarłatnej szacie szukał wolnych miejsc przy stole gryfonów. Usiadł
naprzeciwko Vicktori rozmawiającej z Alicją. Kilka miejsc dalej siedział Remus,
Samantha i Lily pochyleni nad jakąś grubą książką. Peter samotnie jadł piątą
kanapkę. Wziął tosta i zaczął go powoli chrupać. Niedługo potem Syriusz z starą
miotłą siadł obok jego.
-Cześć-burknął Łapa- To spadająca gwiazda?- dodał z
zdziwieniem Viktorie.
Rogacz dopiero teraz zauważył że obok dziewczyny leży
najlepsza miotła na świecie- Spadająca gwiazda.
-Tak- odpowiedziała spokojnie przełykając owsiankę- Zgłaszam
się na pozycję obrońcy.
Syriusz zakrztusił się sokiem dyniowym, Samantcha, Lily,
Remus i James spojrzeli na nią jakby powiedziała że chce zostać baletnicą.
-Na tą samą co ty. I z tobą na pewno wygram- powiedział pewnie Łapa.
-Wyglądasz jakbyś nie rozróżniał jednego końca miotły od
drugiego-warknęła.
-Ale ja jestem chłopakiem a nie dziewczyną-sprzeciwił się.
-Od kiedy? –zapytała złośliwie a twarz Syriusza pokrył
rumieniec. Chwyciła swoją miotłę i wyszła z wielkiej Sali w podskokach a jej
włosy kołysały się w prawo i lewo jak huśtawka. Łapa odprowadził ją wzrokiem.
-Widziałeś ona ma SPADAJĄCA GWIAZDĘ! Najlepsza miotła!-
oznajmił James ale widząc groźne spojrzenie przyjaciela dodał- Ale nawet na tej
miotle nie dostanie się do drużyny.
-Przestańcie. Jeśli ona się nie dostanie to Syriusz też na
pewno nie-oburzyła się Samantcha która była ścigając ą.
-Pewnie będziesz jej rzucała łatwe kafle do obronny-
prychnął Łapa.
-Wcale nie!-sprzeciwiła się – I na dowód tego kiedy będzie
wasza kolej będzie rzucał tylko Shacklebolt i Longbottom- warknęła i wyszła
szybkim krokiem z wielkiej Sali trzymając miotłę.
Nad boiskiem około
dwadzieścia osób unosiło się na swoich miotłach. James z resztą drużyny
kierował się w ich stronę. Szybko podleciał do przyjaciela który kłócił się z
Vicky.
-… jesteś dziewczyną! Na pewno nie wygrasz- wmawiała jej
Łapa.
-Uważasz że dziewczyny są gorsze?- zapytała Vicktoria marszcząc
nos- Mogę się założyć o to że nigdy nie poczujesz co to jest być obrońcą
Gryffindoru.
-OK. Jeśli dosięgnę tego zaszczytu to… pójdziesz ze mną do Hogsmege-postawił swój
warunek.
-Ty chcesz iść ze mną? Nigdy!
-Boisz się że przegrasz?
-Tego nie powiedziałam! Ty mi kupisz piwo kremowe- uścisnęła
mu rękę w ramach potwierdzenia zakładu.
-Dlaczego umówiłaś się z Łapą?-zapytał jej James z Huncwockim uśmieszkiem pewny wygrany przyjaciela.
-To był zakład!-uświadomiła mu i odleciała jak najdalej.
-Dobra spokój!-krzyknęła Nathalie która latała nad zebranymi
osobami- Każdy ma dwie kolejki po dziesięć rzutów! Ej ty… Yyy… Black chyba…
choć pierwszy!
Syriusz podleciał w stronę słupków a ścigający zaczęli
rzucać kafla do bronionych przez niego pętli. Obronił siedem z dziesięciu goli
i ruszył w stronę Vicky mówiąc ,, Dałem ci fory”. Kolejne osoby to
była porażka. Jedna dziewczynka z drugiej klasy zastanawiała się jak wejść na
miotłę a jakiś pierwszak przeleciał prze pętle razem z kaflem. Kiedy przyszła
kolej na Vicktorię obroniła wszystkie rzuty z łatwością. Łapa patrzył na nią z
opadniętą szczęką a James musiał przyznać że była jednym z najlepszym graczy
których widział.
-Bez tej miotły nie obroniła by nic-mruknął Syriusz do
przyjaciela.
-Możemy się zamienić-zaproponowała panna Steck która
najwyraźniej wszystko usłyszała.
Po chwili Łapa dosiadał Spadającej gwiazdy. Niewiele mu to
pomogło bo obronił osiem rzutów. Vicktoria jednak nie zmieniła swojego wyniku i
ponownie obroniła wszystko. Zdenerwowany Syriusz oddał jej miotle z udawaną
uprzejmością. Dziewczyna szybko przypomniała mu że ma jej kupić piwo kremowe.
Biedny Łapa musiał się zadowolić pozycją pałkarza.
-Jest jeszcze bardziej wredna od Evans- mruknął Syriusz do
Jamesa kiedy wracali z boiska.
-O kim mówisz?-zapytał mierzwiąc włosy.
-Jak o kim! O Vicktorii!-krzyknął - Nazwała mnie kretynem!
-Nie dziwie jej się- westchnął Rogacz a jego przyjaciel obrzucił
go groźnym spojrzeniem.
-Dzięki stary! Umiesz podnieść na duchu!- oburzył się-
Chociaż nie jest taka zła za to że sprała mojego brata za nic.
-Jak to za nic?- rozległy się dwa głosy należące do Vicktori
i Jamesa.
-Szpiegujesz nas?- zapytał Syriusz Viktori.
-Idę do dormitorium. Dla twojej wiadomości znajduje się tam
gdzie właśnie idziemy- warknęła po czym dodała- Wytłumaczysz mi dlaczego mnie
obgadujecie i dlaczego twój brat dostał o de mnie za nic?
-Te nabory cię wymęczyły- stwierdził Łapa- Idź lepiej coś
zjedz albo…
-Nie zmieniaj tematu- uprzedziła go, skrzyżowała ręce na
piersiach i zmarszczyła nos.
-To kretyn!- krzyknął Black – Należało mu się!
-Chcesz przez to powiedzieć że skłamałeś?!- zdenerwowała
się.
James obserwował ich z zdziwieniem i rozbawieniem. Chociaż
nie wiedział o co tak dokładnie się kłócą ta sytuacja była po prostu dla niego
śmieszna.
-W połowie tylko!- sprzeciwiła się Syriusz- Wymyśliłem to
ale muszę przyznać że nogi masz ładne uśmiechnął się zalotnie.
-Ale z ciebie cholerny kretyn!-krzyknęła i pobiegła w stronę
dormitorium.
Fajnie. :D Bardzo mi się podoba ,ale szczerze to nie lubię gdy Lili jest taka sztywna? ,ale to szczegół. :D
OdpowiedzUsuńPS:Ten gif jest świetny!. :D
Zgadzam się! Lily zawsze miała jakieś cięte riposty a teraz... No... Przypomina mi dziewczynę z mojej klasy która tak bardzo chcę być lubiana, że robi z siebie idiotkę (tylko zastanawiam się czy świadomie...)
Usuń